PAPLA I PSYCHOSOMATYCZNI PSYCHOPACI

Wyjazd ten miał być wielką niespodzianką imieninową, a o miejscu wylotu miałam dowidzieć się po wysiąściu wysiadnięciuz samolotu. Niemożliwe? Wszystko jest możliwe … lecimy do Gruzji. To był maj, pachniało spalinami w mieście a bez… a bez usechł…

Po za długiej jak dla nas stagnacji w Krakowie i przeciążeniu psychicznym, psychosomatycznym, psychopatycznym, w murach miejskich postanowiliśmy ten czas w Gruzji wykorzystać na biczing, leżing i plażing nad Morzem Czarnym.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Plany były  bardzo spokojne, jednak…

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wino i jego wina

W Gruzji na lotnisku czcigodnie przywitano nas butelką wina i od tego momentu wszystko zaczęło tańczyć się komplikować… ściskając mocno  w rękach darowane szkło wypełnione krejzi płynem, pobiegliśmy w kierunku wyjścia, z permanentną myślą „byle jak najszybciej na odpoczynek”. Tylko nad Morze Czarne. Ohh, ehh, ahh byle zanurzyć się w wodzie, pełen relaks, plaża, słońce, kobieta i ssś śpiew. Pytając o drogę nad to wymarzone morze, miejscowego Gruzina z Polski1, dowiedzieliśmy się że, nasz cel podróży musi ulec zmianie, gdyż… no właśnie gdyż…

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Niestety jak to często bywa z naszymi wyprawami, zazwyczaj nie mamy zbyt wiele czasu na przygotowanie i dopracowanie szczegółów… tak np. lecąc miesiąc wcześniej do Norwegii przejechaliśmy pół Polski na lotnisko, żeby okazało się, że to nie to lotnisko…

Tak w Gruzji okazało się że Batumi, czyli nadczarnomorski kurort to coś w rodzaju kaukazkiego Las Vegas dla wyrafinowanych sympatyków kiczu, więc jako, że nie jesteśmy fanami tego typu przestrzeni postanowiliśmy ruszyć w przeciwnym kierunku. Cały asortyment plażowy miał przydać się nam w … ???

Fajf star Hotel vs Miliard star Tent

Tego samego dnia przed nastaniem zmroku rozbiliśmy namiot w uroczym przytulnym romantycznym gniazdku pod palemką … w krzakach na pochylonej względem równoleżnika płaszczyźnie, oddalonej od lotniska o 345 km (hyh morze…, a miało być tak pięknie)… na wysokości, ok. 2200 m n.p.m, pod majestatycznym szczytem Kazbeku. Nieopodal lodowca … (no to prawie morze..woda jest tylko nie w płynie). Namiot staraliśmy się rozbić… Staraliśmy się, bo zabytkowy, antyczny,przeżytek pożyczony   (nie napiszemy od kogo ;p) nie chciał się zamienić w tymczasowy pięciogwiazdkowy hotel.  Brakujące w jego zestawie elementy wymusiły wytworzenie symbiozy konstrukcyjnej z sąsiednio rosnącymi krzakami. W konsekwencji w tak niewygodnym namiocie na wpół rozbitym, nie spaliśmy jeszcze nigdy  (no może raz było trochę gorzej…;p. Spaliśmy w jaskini, a uściślając w wąskim korytarzu, w tak wąskim że leżąc na sobie musieliśmy nauczyć się na przemian oddychać by przy zwiększaniu objętości płuc nie robić tego jednocześnie. Było tak ciasno że trudno było razem w jednym momencie nabrać powietrze).

xIMAG1497

xIMAG1489..

xIMAG1186

AAAAAAAAAAAAAA!!!! Help!!!

Rano obudziło nas jakieś wielkie zwierzę przechadzające się koło naszego namiotu. Okazało się, że to olbrzymi pies, którego dzień wcześniej widzieliśmy na dole w wiosce Kazbegi. Położył się obok naszego namiotu i tak, spokojni o nasz dobytek ruszyliśmy w stronę lodowca, zostawiając „kawałek bezkształtnego materiału na patyku” pod opieką bezdomnego psa rasy ulicznej.

Z każdym krokiem coraz bardziej roztaczał się przed nami widok wibrujących bieli ośnieżonych szczytów górskich, pomieszany z całą paletą zielonych odcieni. Szliśmy jak olśnieni coraz szybciej, tym razem już po śniegu, co chwilę zapadając się poniżej poziomu.. półbuta (cóż mieliśmy być na plaży leżeć, odpoczywać, drinki z palemką… a tu buting pod górę.)

Mieliśmy dojść tylko do lodowca bo nie zabraliśmy ze sobą nic poza kanapką, parówką, i butelką wody gdy nagle pojawiła się wizja zdobycia Kazbeku.

xIMAG1328

xIMAG1299

Poznaliśmy górskich wędrowców, którzy zaoferowali nam swój prowiant, a przy dobrych wiatrach nawet czekan i raki oraz kawałek karimaty. Brakowało nam już tylko śpiwora. Zapadła decyzja, że idziemy pod stację meteorologiczną, bo może tam dorwiemy jakiś kawałek kołderki do spania albo życzliwy delikwent kończący akcję górką zdecyduje się nam jej trochę użyczyć ;p. Myśl niezaplanowanego namalowania obrazu ze szczytu Kazbeku była bliska realizacji, a my pchnięci dodatkową dawką energii z paleniem gumy vibram ruszyliśmy w górę.

Bez łaski w skarpetce

Góra tym razem nie była dla nas łaskawa i przed stacją meteorologiczną złapała nas bardzo silna burza śnieżna. Mieliśmy przemoczone od brodzenia w głębokim śniegu buty aśniegowe, na rękach przemoczone bawełniane skarpetki w stylu Patryk Świątek (bo na plaży miało być ciepło;p).

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Pogoda, moda górska w jaką byliśmy przyodziani jak  i  zmiany jakie zaszły w ostatnich latach w organizacji turystycznej przestrzeni czyli brak miejsc do spania w schronisku szybko zadecydowały o naszym wycofie na zielone pastwiska ;p. Smagani rozwibrowanymi płatkami śniegu daliśmy się porwać szalonemu galopowi w dół do zielonej krainy, skąd roztaczał się bajeczny widok na skąpany w kolorach tęczy lodowy szczyt… Drgające emocje poruszyły ścięgna w naszych dłoniach niczym wiatr komponujący choreografię dla płatków śnieżnych podczas burzy … wystarczyło się poddać i przy akompaniamencie zmiennego światła, soczystego krajobrazu, mocnego wiatru i tego niezapomnianego zapachu … powstał on – obraz Extreme Painting Mkinwarcweri2.

xIMAG1391

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

xIMAG1343_BURST001

xIMAG1453

1

Tu trzeba wspomnieć o uciekającej bezpowrotnie dzikiej przestrzeni. O miejscach które bardzo szybko zmieniają się. A te zmiany dążą w kierunku komercjalizacji, gdzie życzliwość ludzka zaczyna być mierzona funduszami. W tym kierunku zmierza tez Gruzja, ale warto tu przyjechać bo możesz zdążyć zobaczyć jeszcze góry bez Krupówek i Warszawiaków3.

xIMAG1374

xIMAG1471

 

KOOONIEEEEECCCCC!!!!

Do Batumi jednak dotarliśmy. Naszym oczom ukazało się miasto…, Miasto, którego brak słów by opisać…

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

1czyt. osiadły w wyniku bliżej nie określonym czasie, z nieznanego nam powodu Rodak, rodem z Polskiej naszej pięknej ziemi.

2Mkinwarcweri – Kazbek po Gruzinowskiemu

3użycie określenia  Warszawiak określa ogólnie zachowanie nie tylko warszawiaków a nowobogackich imprezowiczów choćby z Pcimia czy Myślenickich Krakusów którzy lansując się w mamucie na Krupówkach myślą, że mając wyprane pieniądze są panami tego świata.