ERROR!! ERROR!!

Efekt wykwintnych wykwitu myśli, skoncentrowanych dążeń i niepowstrzymanego rozrostu potrzeby percepcji, sprawił,że powstał kolejny Extreme painting made in Norwaj. Obiektem nieskrempowanej,nieplanowanej,nieskompresowanej, ani  nienapompowanej patosem sprawy  stał się najwyższy szczyt świata.. trolli.

To nie był first ascent1, ni OS2. Próba pierwszego zdobycia tego szczytu  zakończyła się niepowodzeniem. Góra odparła nasz pierwszy szturm 22 Kwietnia. Po nieprzemierzonych miarą ludzkiego umysłu trudach udało się nam wtedy dotrzeć tylko do pierwszej bazy. Nie zamierzaliśmy rozkładać tam biwaku z uwagi na trudny teren gdyż było to…

.. lotnisko w Warszawie..

Tak , dobrze czytacie Camp Łan tzw ABC3 było w WARSZAWIE,

…otóż!  czekając na lotnisku Chopina w Warszawie 22 kwietnia z niecierpliwością wypatrywaliśmy na cyfertablicy informacji ukazującej numer bramki do odprawy. Na tablicy odlotów nie zobaczyliśmy naszego lotu. W związku z niearanżowanym dla potrzeb literackich incydentem, szybko udaliśmy się do informacji, gdzie Pani informatorka rozwikłała już wszystkie nasze pytania, pytaniem: „Czy na pewno z tego lotniska?”

…. i okaząło się!!

Żęł! :

– wprawdzie odlot mamy z lotniska w Warszawie ale..

– z Modlina….

… z zwiędnietymi mózgami wróciliśmy do domu, do Krakowa.

Czas otwiera oczy

Dzisiaj już wiemy dlaczego nie odlecieliśmy za pierwszym razem. Zima w Norwegii tego roku należała do wyjątkowo mroźnych a nasze racje odzieżowe wówczas nie dawały możliwości przetrwania. Wysuwa się z tej sytuacji jeden wniosek: God is good!

To ciekawe bo chyba po raz pierwszy w życiu dotarło do nas że nie wszystko co w pierwszej ocenie jest identyfikowane jako niepowodzenie rzeczywiście nim nie jest. Musiało to dojrzewać w nas przez cztery miesiące. Dzisiaj po przetrwaniu 30 dni bez domu w północnej Norwegii latem stwierdzamy, że trudno byłoby przetrwać bez domu w Norwegii zimą.

Drugie podejście było już bardziej przemyślne…;p

Nieplanowany plan staje się celem

Wyruszyliśmy z Molde od naszej norweskiej Mamy Marit Heine (włócząc się dotąd na stopa po Norwegii od ponad dwóch tygodni) z zamiarem ruszenia na południe tego kraju. Przez urocze Andelnes i niewiarygodne Trollstiegen (Droga Troli) dotarliśmy do Najbardziej Promowanego przez broszury i Guideebooki norweskiego miejsca. Kosmos, nature amaizing product.. GEIRANGER. . iii ???  .. jak dla nas szału ni ma.. świat nas kłamie.

IMGP4849

Produkty reklamy są do trzepania mamony a kolorowe czasopiśmiennictwa organizują cyberllifting nie tylko dla tandetnych modelek lansując nierealną modę sylwetki ale nie pomijają i cudów martwej natury. Jak każda niemal twarz celebryty publicznie podana do odbioru jest podrasowana. Tak w każdym przewodniku krajobraz na którym się zarabia jest piękny, słoneczny, w kolorach turboblasku. Geiranger w rzeczywistości jak Krupówki w Zakopanem tyle że nad wodą i z betonowymi hotelami i w deszczu dreszczu.

Wracając do Galdhopigen to jedyna łączność tematu z Geiranger jest taka że chcieliśmy jak najszybciej wydostać się z tego miejsca i z małżeństwem Niemców niemal przypadkowo wylądowaliśmy tego samego dnia w mieście Lom u podnóża najwyższych szczytów Norwegii. Pomimo iż nie mieliśmy żadnego wyposażenia wspinaczkowego ani odzieży zimowej ruszyliśmy też stopem (z uwagi na czystość stylu podróżniczego nie używaliśmy płatnych form transportu) pod samo schronisko Spiterstulen, które jest właściwym ABC camp pod najwyższym szczytem (nie lotnisko Warszał). W sumie to wynika z tego, że wyżej wspomniana przemyślanosć tego przedsięwzięcia nie była przemyślana.  Po drodze minęliśmy okazałe Łosie pasące się na łące (to zdanie nie wiedzieć dlaczego kojarzy się z dłubaniem w nosie) i rozbiliśmy obóz w półświetle zachodzącego słońca i księżycowego krajobrazu… góry są cudowne!

IMGP4918

Tego też wieczoru dowiedzieliśmy się że pomimo zalegania śniegu na całej długości podejścia na szczyt, istnieje szansa zdobycia szczytu bez raków czekana w półbutach i bez stuptut.

Szturm szczytu bez konserwantów

Następnego dnia ruszyliśmy na atak szczytowy. Za każdym krokiem rozwijała się coraz piękniejsza panorama oświetlona ciepłym słońcem… droga pokryta była śniegiem, mimo iż o tej porze jest to zjawisko nienaturalne, ale to lato należy do wyjątkowo zimnych w Norwegii.

IMGP4962

IMGP4974

Podczas podejścia poznaliśmy sympatyczną parę Polaków, którzy stali się później cichymi świadkami i fotografami naszych artystycznych dążeń. Nim się zorientowaliśmy stanęliśmy na szczycie. Skąpani w ciepłych promieniach słońca z niedowierzaniem podziwialiśmy panoramę… tchnięci euforią i odbytą drogą na szczyt zaczęliśmy aranżować miejsce pod Extreme Painting .

IMGP4995

Schronisko na szczycie jest świetnym pomysłem, szczególnie dla nas gdyż padła idea aby z jego dachu namalować roztaczający się wokoło niesamowity widok, gdzie gra świateł tańczyła odbijając się od łach śniegu sprawiając wrażenie, że góry zamieniły się w krainę biznesu powleczoną 24 karatowym złotem mieniącym się wypolerowanym stalowym fleszem. pomysł malowania z dachu schroniska spalił się tak szybko jak szybko zapłonął. znaleźliśmy kilka starych belek i biorąc je na plecy ruszyliśmy na przeciwległy szczyt.

IMGP4997

Wspięliśmy się nań i rozpoczęliśmy stwarzanie sztalugi z dostępnych ready mades. Pierwszym dziełem jakie powstało tego dnia była designerska sztaluga wykonanaz  100% ekological wood, made by Polisch workers ..artworkers, no konservanto i emulgatorów. W produkcji użyto wyłącznie siły mózgu i rąk a środowiska nie zanieczyszczono substancjami chemicznymi. Jedyny produkt uboczny produkcji to ekologiczny pot.

IMGP5003

IMGP5006

IMGP5017

IMGP5021

Lizanie papieru

Promienie słońca wślizgnęły na papierową kartkę i zaczęły wylizywać złociste kształty wytyczając rozwój dalszego przebiegu tworzenia.

1

IMGP5094

Pastel nie pozostawała dłużny złocistym promieniom i zaczął się rywalizujący akt na „dachu Norwegii”… promienie słońca, pastel, promienie słońca, pastel, pastel … i nagle nie spodziewanie przypłynęły mięciutkie obłoki pokazując rywalizującym, że to właśnie do nich należy ostateczne zdanie. I wówczas nastąpił zwrot akcji. Promienie słońca zaprosiły do współpracy pastele i wspólnie uderzyli z podwójna siłą. W oka mgnieniu poszarpane szczyty górskie, wibrujące śnieżnym brokatem i otoczone złocistą aura zostały zmaterializowane na papierze.

PRODaCT UBOCZNY

aa. zapomnielibyśmy że na szczycie powstał jeszcze jeden produkt. Fasion product. Z uwagi iż już kiedyś zajmowaliśmy się projektowaniem ubioru jak również i jego szyciem, skromnie mówiąc mamy już za sobą jedną wystawę na wiejskim wybiegu, stworzyliśmy profesjonalne s… Jak to bywa z wielkimi wynalazkami, rodzą się one w bólu i z konieczności. Z uwagi iż półbuty zapadały się w śniegu po uda a bawełniane spodnie odbijały wodę jak gąbka, było zimno i do domu daleko tak z podarowanego streachu do pakowania prezentów w sklepie Alpamayo.eu i taśmy klejącej z półki utatywgarażu.pl, powstały 100% nieecological, nieulegające biodegradacji i nie wyprodukowane w Polsce a w procesach przetwarzania ropy naftowej, stuptuty.

IMGP5124

11

Niestety na Fasion Week w Łodzi nikt nas nie zaprosił.

I Koniec. 😛

1First Ascent – w żargonie górskim oznacza pierwsze przejście np. górskiej drogi, górskiej ściany itp.,

2OS- czyli On Site w języku polskim używamy stwierdzenia od strzału, w etyce wspinaczkowej określa się tak przejście drogi wspinaczkowej bez jej jakichkolwiek znajomości i oczywiście bez odpadnięcia na prowadzenie czyli wspinacz zawiązując się na jenym z końców liny wspina się po skale zaczepiając ją coraz wyżej w tzw punktach asekuracyjnych, jest to najwyższy styl wspinaczkowy, Istnieją jeszcze style FLASCH, RP, PP,TR..

3ABC- czyli Advanced Base Camp, główna baza wypadowa często usytuowana u podnóża góry.